Znalazłam to za 5 -6 dolarów na ebay i doszłam do wniosku, ze spróbuję. Opakowanie 25ml jak najbardziej mi odpowiada na takie testy.
Etude House mam już kilka produktów, kilka już przerobiłam, i mimo że cenowo nie są drogie, dają bardzo fajne efekty w stosowaniu. Jestem po użyciu takiej samej wielkości olejku do mycia twarzy, i opakowanie mi starczyło na dwa miesiące intensywnego korzystania. Więc tutaj liczę, że podobnie będzie się zużywał.
Trochę nie bardzo wiedziałam co to jest, sądziłam, że to tonik, a okazało się, że to płyn, trochę gęstszy od wody, który się stosuje na dzień pod makijaż. Jest pięć rodzai Mal:Gem, dla europejek najlepsza jest właśnie wersja moist, bowiem nawilża, wygładza i nie wybiela :)
Jak się używa? Nalewa się na dłoń produkt, gdy kropla na dłoni jest już wielkości ziarna, przestajemy natychmiast lać. Płyn lekko wklepujemy w twarz, chyba że mamy do dyspozycji ręczniczkowe maski, które nawilża się płynem następnie nakłada na twarz. Nie mam maseczek, więc już od razu nakłądam na twarz i tu śmieszne wrażenie lepkości produktu, który się po chwili wchłania w skórę twarzy, maksymalnie ją wygładzając i tym samym "zamykając" w cerze wilgoć. Nie zapycha porów, po tygodniu stosowania zauważyłam że moja skóra jest mniej podrażniona i bardziej nawilżona. I bez wyprysków :)
Produkt w wersji nie promocyjnej 25ml jest dość duży, w plastikowej butelce wielkości butelki coca coli. Trochę duży, produkt jest bardzo wydajny więc za przyzwoitą cenę ma się tonę kosmetyku :)
Ogólnie polecam.
niedziela, 21 kwietnia 2013
sobota, 20 kwietnia 2013
Missha Signature Real Complete BB Cream SPF 25
Dzisiaj post gościnny koleżanki która zawsze wyglada fantastycznie i która ma bardzo dobrego nosa do kosmetyków:)
Przetestowałam tylko próbkę, ale to wystarczyła żebym zmieniła swoje zdanie o kremach BB. Od razu zamówiłam duże opakowanie :)
Do tej pory miałam okazję wypróbować jedynie te, ogólnodostępne na naszym rynku produkty wielkich koncernów i szczerze mówiąc, nie zachwyciły mnie.
Mam cere mieszaną, bardzo wymagającą, wrażliwą z rozszerzonymi porami i niedoskonałościami. Missha Signature rewelacyjnie poradził sobie z mankamentami mojej skóry. Zatuszował wszystkie niedoskonałości bez efektu "zapychania". Trzyma się dość dobrze, oczywiście po przypudrowaniu. Rozprowadza się bardzo łatwo, stapia się ze skóra, nie podkreśla rozszerzonych porów i nie wchodzi w zmarszczki jak inne podkłady. Ogromnym plusem jest to, że prawie nie czuć go na twarzy, przy dobrym kryciu nie tworzy maski. Konsystencja może być dla niektórych zbyt wodnista, mnie odpowiada. Podobnie zapach, moim zdaniem nie jest intensywny, ale to już subiektywna sprawa. Daje ładne, satynowe wykończenie. Małym minusem może być słaba gama odcieni, dla Azjatek pewnie się sprawdza, ale dla osób o ciemniejszych karnacjach lub ogólne w okresie letnim może być za jasna. Producent pisze też o właściwościach przeciwzmarszczkowych i obiecuje ogólną poprawę kondycji skóry, tych informacji nie mogę potwierdzić, ani im zaprzeczyć po tak krótkim stosowaniu, ale na pewno za kilka tygodni to zweryfikuję:)
wtorek, 2 kwietnia 2013
Torebka TK Maxx
Chodziłąm już dłuższy czas za torebką i zaczynałam się wściekać, że niczego nie mogę znaleźć co by mi odpowiadało.
Wiecie, coś a la Birkin bo dopiero teraz jest mega modna (a widziałam już a la' od dobrych 3 lat- widać mam zadatki na trndsettera :P), i chanelka mi się marzy.
Ale bardziej chanelka.
Nawet sobie postanowiłam, że jak trochę się odłoży pieniędzy, to fundnę sobie, oryginalną torebkę jakąs, może nawet chanel. Albo coś innego. Na razie szukam.
I czemu TK Maxx? Nie mam z reduły szczęścia do tego sklepu. Prawie zawsze sobie coś tam znajdę, ale do domu. Czyli koc, przybory kuchenne, ręczniki, kosze itp, a ubrania czy torebki niestety już nie. I szlag mnie wtedy trafia.
W Wielką sobotę postanowilismy tam zajrzeć, żeby teściowa mogła sobie kupić podkładki pod talerze i tak przy okazji, trafiłam najpiej na birkin, potem na chanelkę.
I obie były po 69 zł.
Padłam.
Generalnie to może wstyd, bo to jakiś no name, chanelka przynajmniej, bo birkin była marki Lalu i nic więcej.
I fajnie. Ma łańcuszek, można go złożyć na pół i nosić na ramieniu, albo wydłużyć i nosić przerzuconą przez plecy wersję. Sama torebka jest większa od mojej starej torebki tylko trochę, ale wszystko się mieści, bardzo pojemna jest, ma pudrowy kolor taki między nude a różem i pasuje do neutralnych kolorów jak i czerni. I like it!
No i sorry, za 70 zł to może być no name.
Zresztą, ja z tych co pamiętają piękne czasu głównie odzieży i obuwia marki no name, i jakoś szczęśliwsi byliśmy, nikt ci nie patrzył na metki, było się modnie i ładnie ubranym i był git.
Pamięcie neonowe swetry z lat 90'? to była masakra. Ale kupowało się taki sweter neon zieleń na bazarku przy dworcu śródmieście w Warszawie za 30 zł a potem się było szczęśliwym , że się to miało jak jeszcze było modne.
Teraz widzę, że już mi moda wraca dwa razy...
Teraz te ohydne buty z czubami wracają do łask, jak dla mnie są ohydne, przeczekam ten trend....
A wy? Jaki trend wam się wcale nie podoba?
Wiecie, coś a la Birkin bo dopiero teraz jest mega modna (a widziałam już a la' od dobrych 3 lat- widać mam zadatki na trndsettera :P), i chanelka mi się marzy.
Ale bardziej chanelka.
Nawet sobie postanowiłam, że jak trochę się odłoży pieniędzy, to fundnę sobie, oryginalną torebkę jakąs, może nawet chanel. Albo coś innego. Na razie szukam.
I czemu TK Maxx? Nie mam z reduły szczęścia do tego sklepu. Prawie zawsze sobie coś tam znajdę, ale do domu. Czyli koc, przybory kuchenne, ręczniki, kosze itp, a ubrania czy torebki niestety już nie. I szlag mnie wtedy trafia.
W Wielką sobotę postanowilismy tam zajrzeć, żeby teściowa mogła sobie kupić podkładki pod talerze i tak przy okazji, trafiłam najpiej na birkin, potem na chanelkę.
I obie były po 69 zł.
Padłam.
Generalnie to może wstyd, bo to jakiś no name, chanelka przynajmniej, bo birkin była marki Lalu i nic więcej.
I fajnie. Ma łańcuszek, można go złożyć na pół i nosić na ramieniu, albo wydłużyć i nosić przerzuconą przez plecy wersję. Sama torebka jest większa od mojej starej torebki tylko trochę, ale wszystko się mieści, bardzo pojemna jest, ma pudrowy kolor taki między nude a różem i pasuje do neutralnych kolorów jak i czerni. I like it!
No i sorry, za 70 zł to może być no name.
Zresztą, ja z tych co pamiętają piękne czasu głównie odzieży i obuwia marki no name, i jakoś szczęśliwsi byliśmy, nikt ci nie patrzył na metki, było się modnie i ładnie ubranym i był git.
Pamięcie neonowe swetry z lat 90'? to była masakra. Ale kupowało się taki sweter neon zieleń na bazarku przy dworcu śródmieście w Warszawie za 30 zł a potem się było szczęśliwym , że się to miało jak jeszcze było modne.
Teraz widzę, że już mi moda wraca dwa razy...
Teraz te ohydne buty z czubami wracają do łask, jak dla mnie są ohydne, przeczekam ten trend....
A wy? Jaki trend wam się wcale nie podoba?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
