Generalnie się nie przejmowałam brwiami. Wyrywało się je, eksperymentowało z kształtami, próbowało prostować lub wyginać w niebezpieczne łuki. Gdy widzę zdjęcie z mojego nastoletniego okresu życia to robi mi się słabo. Mam włosy na jeżyka, nażelowane na sztorc, oraz bardzo wąskie brwi.
I wygląda to po prostu dziwnie.
Ale mądrzejemy z czasem, gust nam się wyrabia, i jakoś jedziemy dalej. I całe szczęście że wróciła moda na naturalne, gęste brwi, tylko trochę ułożone w miejsce.
Najfaniej jednak, że teraz wystarcza tylko wyskubać to co nie w linii z brwiami ogólnie. Gorzej mam np ja, która sobie tyle skubała między brwiami, że teraz za Chiny nie chcą mi odrosnąć tam.
Ale z czasem, czasem.
Kupiłam miesiąc temu krem/serum/olejek/odżywka L'biotica do rzęs- to taka odżywka. Jeśli działa na rzęsy, to i zadziała na brwi. No i po miesiącu, to co odrasta to delikatne włoski, ale robią się gęstsze, więc jest nadzieja.
Druga sprawa to wypełnianie brwi w miejscach gdzie ich odrastanie było niemożliwe już po latach eksterminacji. Na lotnisku w kwietniu, w Amsterdamie wyszukałam na domniemanej promocji zestaw do brwi Anastasia. W zestawie mała kosmetyczka, wypełniona żelem do brwi, pędzelkiem z grzebyczkiem, pęsetą, cieniem duo do brzwi a także zestaw wykrojów do idealnego ( w miarę ) kształtu brwi. W sumie to po pierwszym użyciu wykrojów, stosuję już tylko pęsetę, cienie i pędzelek.
Cała reszta na razie w odstawce w szufladzie.
I tak, cieniami sobie domalowuję delikatnie brwi, lub zagęszczam je optycznie.
Chwilami efekt wyglada nienaturalnie, ale po przeczesaniu grzebyczkiem ( wygląda jak czysta szczoteczka od tuszu), moje brwi po raz pierwszy wyglądają dobrze.
Wiem, że teraz też są modne proste brwi, w stylu Natalie Portman. Ja z moimi naturalnymi łukami miałam problem, jeśli chodzi o takie prostowanie, ale jest to dość łatwe. Wystarczy odrobinę, ze dwa milimetry od cienkiego końca brwi skubnąć i trochę prościej wyglądają.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz